O swoich inspiracjach oraz świecie zewnętrznym przepełnionym brzydotą, tandetą i fałszem opowiada Leszek Piotrowski "Lesstro" - artysta młodego pokolenia, wielokrotny laureat prestiżowych konkursów artystycznych.
Jak zainteresował się Pan malarstwem ?
Już jako dziecko bardzo lubiłem rysować, często byłem karany za „ bazgranie” w zeszytach
podczas lekcji. Jednocześnie sprawiałem kłopoty wychowawcze : wdawałem się w bójki,
imponowało mi towarzystwo chuliganów. Moja rodzina postanowiła temu zaradzić – i dla
zagospodarowania mojego wolnego czasu zostałem zapisany na zajęcia kółka
plastycznego w młodzieżowym domu kultury. I tak rozpocząłem malowanie, sprawiało mi
to przyjemność. W liceum również miałem zajęcia pozaszkolne – warsztaty malarskie
prowadzone przez wykładowców ASP w Gdańsku. W podjęciu decyzji o wyborze
malarstwa jako kierunku studiów bardzo pomogła mi Pani profesor Hanna Niewiarowska.
Jestem jej za to do dzisiaj wdzięczny, ponieważ zawodowo mogę robić to, co naprawdę
lubię.
Skąd czerpie Pan inspiracje ?
W ludziach ( a szczególnie kobietach ), naturze dostrzegam piękno i staram się oddać to w
moich obrazach. Uważam, że w otaczającym nas świecie jest nadmiar brzydoty, tandety
fałszu , udziwniania natury i nie potrzeba jeszcze tego utrwalać w sztuce.
„Fizyczną ‘’ inspiracją – to znaczy momentem, w którym kojarzę, że chciałbym coś
namalować jest silny światłocień – chiaroscuro. We wszystkich potencjalnych tematach
malarskich instynktownie szukam właśnie intensywnej gry światła i cienia. Dopiero wtedy
wiem, że uzyskam odpowiednią bryłę, kolor i wyraz.
Na początku studiów od profesorów często słyszałem, że moje dusze pokrewne to na
przykład Vermeer., Velazquez czy też, że staram się malować jak Ingres. Prawda jest taka,
że do tamtej pory nawet nie znałem ich prac, a teraz oczywiście -
bardzo się cieszę jeżeli krytycy kojarzą moje malarstwo z wpływami mistrzów baroku .
Jednak nie mogę powiedzieć, że dzieła mistrzów są dla mnie pierwotną inspiracją, -
maluję tak jak czuję i widzę modelkę lub przedmiot.
Co jest dla Pana największym wyzwaniem w tej dziedzinie ?
Oczywiście przywrócenie współczesnemu malarstwu figuratywnemu właściwej pozycji w świecie sztuki.
Tak naprawdę to wystawy wielkich mistrzów gromadzą tłumy publiczności.
Prawdziwa, wielka sztuka nigdy nie zginie , bo ludzie jej potrzebują.
W świecie w tej kwestii już się dużo dzieje : powstają prywatne fundacje, otwierane są
muzea współczesnej sztuki figuratywnej – malarstwa i rzeżby. Uczestniczyłem już w
wielu konkursach i wystawach za granicą i obecny, coraz bardziej powszechny trend
to powrót do wartości klasycznych w sztuce. Ludzie mają już po prostu dosyć oglądania
sedesu czy przewróconego kosza ze śmieciami jako dzieła sztuki . To samo dotyczy
obrazów : na przykład słynący z oszczędności Szwajcarzy sami sobie malują obrazki na
ścianę, bo przecież każdy potrafi namalować na przykład białą kropkę na czarnym tle
i po co na to wydawać pieniądze. Tylko że to nie ma nic wspólnego ze sztuką.
Dla mnie wyzwaniem jest namalowanie każdego kolejnego obrazu – i żeby to był za
każdym kolejnym razem ten najlepszy ze wszystkich do tej pory przeze mnie namalowanych, to znaczy : skłaniający oglądającego do zachwytu, refleksji, perfekcyjny.
Co Pan myśli o obecnym rynku sztuki w Polsce ?
Rynek sztuki w Polsce właściwie nie istnieje . Brak jest nie tylko patronatu państwa , brakuje
nawet prywatnych fundacji wspierających artystów – szczególnie tych młodych , o niewyrobionej jeszcze pozycji. CSW czy BWA to instytucje kierujące się zagadkowymi
kryteriami przy wyborze artystów czy organizacji wystaw. Nie ma nawet możliwości spotkania z nimi aby przedstawić swoje prace. Kontakt kończy się na poziomie asystentki dyrektora, maile pozostają bez odpowiedzi. Po kilku takich próbach „ zaistnienia” w kraju
artysta , który jest mocno zdeterminowany podejmuje próby za granicą i tam to się udaje.
Tak było w moim przypadku. Jednak nie byłoby to możliwe gdyby nie wsparcie finansowe
i moralne ze strony rodziny. Moja ciocia wyszukuje dla mnie kontakty, konkursy, finansuje
transport obrazów i podróże zagraniczne. Mama zajmuje się przygotowaniem gruntów i klejów do płócien, brat zbija skrzynie do transportu obrazów. Zawsze mogę liczyć na pomoc rodziny i bardzo to doceniam.
A mógłby Pan opowiedzieć nam nieco szerzej o nagrodach?
Po raz pierwszy zostałem doceniony jako malarz na konkursie międzynarodowym „ Natale di Roma” w Rzymie, w kwietniu 2009r.. Przewodniczącym Jury był Bruno Caruso, jeden z najbardziej liczących się, żyjących malarzy włoskich. Wygrałam ten konkurs, ale największą nagrodą dla mnie był fakt, że ten wielki artysta skłonił się przed moim obrazem i powiedział, że nie wierzy, aby taki obraz został namalowany przez tak młodego malarza.
Od tej pory uwierzyłem w siebie i w to co robię.
Mój pierwszy, wielki światowy sukces zagraniczny to „ Golden Trophy Award” – na Swiatowej Wystawie Aktu w Hong Kongu, jeszcze podczas studiów, w 2009 roku.
Moje prace były eksponowane w gronie XVIII, XIX wiecznych malarzy europejskich i fakt, że zostałem tak wysoko oceniony za granicą –( osobiście nawet tam nie byłem, były tylko moje obrazy) utwierdził mnie w postanowieniu, że obrałem właściwą drogę i że się nie poddam przeciwnościom, które spotykają mnie w kraju. Obrazy, które wygrały były bardzo mocno krytykowane na mojej uczelni, a gdy wcześniej zawiozłem je do CSW, zostałem
stamtąd dosłownie wygoniony, nie spodobały się jakiejś pani z biura.
W 2010 roku zostałem finalistą największego i najbardziej prestiżowego międzynarodowego
konkursu sztuki figuratywnej, organizowanego przez hiszpańską fundację Fundacion de las Artes y los Artistas, z siedzibą w Barcelonie. Mój obraz „ Maja” znalazł się w kolekcji inauguracyjnej na otwarcie Muzeum „ MEAM” , co jest wielkim osiągnięciem, ponieważ jestem jednym z nielicznych malarzy zagranicznych, w przewadze są artyści hiszpańscy.
Ostatnio – we wrześniu tego roku otrzymałem pierwszą nagrodę na międzynarodowym konkursie malarstwa na Sycylii - Memorial „ Antonello da Messyna ‘’. Prace tego wielkiego włoskiego artysty można właśnie oglądać w Muzeum Narodowym w Gdańsku.
Plany na przyszłość?
Moje najbliższe plany to namalowanie jeszcze lepszego obrazu i zaprezentowanie go w kolejnych konkursach zagranicznych. To jest także droga do zaistnienia na rynku sztuki za granicą, ponieważ finalistami takich konkursów interesują się ekskluzywne galerie i marszandzi sztuki.
Dziękujemy za rozmowę.
(prace Leszka Piotrowskiego są w naszej Wirtualnej Galerii - zapraszamy:
http://www.cte.org.pl/index.php?pokazGalerie=16 )
Opinia krytyka hiszpańskiego, zamieszczona przy okazji publikacji prac Leszka Piotrowskiego w czasopiśmie artystycznym Llei D’art., Trazos Art. Marketing,
Nr.06/2011
-----------------------------------------------------------------------------------------------
„ Poezja wizualna „
„ Najczystszy styl akademicki, malarstwo odważne, osadzone na bardzo dobrym warsztacie
artysty. Ważnym elementem w portretach są szaty i postawy modeli. Potraktowanie kompozycji i równowagi pod wpływem mistrzów baroku. W obrazach wyrazne jest centrowanie i bardzo duże znaczenie figury jako tematu malarskiego.
Kontrasty pomiędzy tłem i pierwszym planem przenoszą nas w światło-cienie okresu manieryzmu. Kolor jest uwarunkowany zastosowaniem światła, w szatach dominują karminy.
W partiach skóry światło jest nakładane punktowo, co przydaje dynamizmu w wyrazie artystycznym.
Wysoko ocenia się pozytywną ewolucję w kierunku skonkretyzowania własnego stylu,
w znacznym stopniu określonego już teraz, silny język artystyczny, poszukiwanie piękna.
Przewidujemy wielką karierę artystyczną.”
Opinia krytyka włoskiego – prof. Mario Nicosia, DFG Roma, zamieszczona przy okazji pierwszej nagrody w międzynarodowym konkursie malarstwa „ Natale di Roma „ 2009
„ Genialność artystyczna. Malarz spod znaku realizmu figuratywnego tworzy postaci kobiece pełne głębokiego napięcia, iluzji, ucieczki.
Z wielkim mistrzostwem kolorystycznym Artysta przenosi na płótno zaskakujące i niesamowite kolory, które stają się czystym światłem. Dzieła Leszka Piotrowskiego są idealną harmonią wyrafinowanego smaku, nastrojowej atmosfery i wyszukanego języka artystycznego . Jego obrazy wywołują głęboki podziw .‘’
***
Leszek Piotrowski „ Lesstro” urodził się 19 grudnia 1984 roku w Gdyni. Ukończył Wydział Malarstwa w Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie, w 2009 roku.
Leszek Piotrowski uprawia malarstwo figuratywne. Stosuje tradycyjne technologie i techniki malarskie. Znaczne miejsce w twórczości artysty zajmują akty i portrety. Z niezwykłą swobodą wykonuje kopie starych mistrzów. Oglądając jego dzieła odkrywamy uniwersalność i żywotność wielkiej sztuki.

