ŚWIĘTO OBRAZU W ŁODZI
4 grudnia b.r. zakończył się dwunasty Międzynarodowy Festiwal Sztuki Operatorskiej Camerimage 2004. Dzień wcześniej, przegląd filmów startujących w konkursie głównym zakończyła superprodukcja Olivera Stone’a - „Aleksander”. Praca nad ponadtrzygodzinnym eposem o życiu Aleksandra Wielkiego, starożytnego władcy, który nigdy nie przegrał bitwy, zajęła Stone’owi osiem lat. W filmie grają: Colin Farrell, Angelina Jolie, Anthony Hopkins i Val Kilmer. Autorem zdjęć do „Aleksandra” jest Rodrigo Prieto.
Wśród znamienitych gości tegorocznego festiwalu byli m.in. Oliver Stone, twórca "JFK" i oskarżanych często o propagowanie przemocy "Urodzonych morderców", oraz laureatka Oscara za rolę w "Monsterze" Charlize Theron, która odebrała Nagrodę im. Krzysztofa Kieślowskiego (aktorka realizuje właśnie swój nowy film w Berlinie). Na Camerimage przyjechali też: Mike Figgis, reżyser nominowany do Oscara za „Zostawić Las Vegas” z Nicholasem Cage'em (w Łodzi zaprezentował wieloekranowy projekt multimedialny), najstarszy aktywny zawodowo reżyser na świecie 96-letni Manoel De Oliveira (twórca pokazywanych niedawno w polskich kinach „Ruchomych słów”), który otrzymał wyróżnienie za szczególną wrażliwość wizualną), Istvan Szabo oraz Lasse Hallstrom (reżyser „Co gryzie Gilberta Grape'a?”). Pojawił się też oczywiście David Lynch.
Nie zabrakło też Polaków. Andrzej Seweryn odebrał nagrodę firmy Atlas za promocję polskiej kultury za granicą, Danuta Szaflarska - nagrodę aktorską, a Sławomir Idziak (autor zdjęć m.in. do "Podwójnego życia Weroniki", "Helikoptera w ogniu" i "Króla Artura") - nagrodę specjalną za wybitne osiągnięcia w sztuce operatorskiej. Idziak sprawował opiekę nad realizowanymi w czasie festiwalu krótkimi filmami, których reżyserzy wyłonieni zostali dzięki konkursowi "Miłość na Camerimage" - efekty pracy widzowie poznali w sobotę 4 grudnia podczas gali zamykającej imprezę.
Tydzień pełen seminariów i spotkań z wybitnymi osobowościami kinematografii zwieńczyła, o godz. 12.00, konferencja prasowa z Davidem Watkinem, laureatem Złotej Żaby za całokształt twórczości. Sławny gość wyznał, że jako dziecko chciał zostać muzykiem. Nie ukończył żadnej szkoły filmowej, a doświadczenie zdobywał, będąc szeregowym pomocnikiem na planie filmowym. Watkin opowiadał m.in. o pozycji operatora w procesie realizacji oraz o specjalnych życzeniach filmowanych gwiazd. Brytyjczyk nie zamierza całkiem przejść na emeryturę, obecnie kończy pisanie autobiografii.
Z powodu zagrożenia wybuchem (anominowa osoba doniosła, że w budynku znajduje się bomba) Ceremonia Zamknięcia Festiwalu rozpoczęła się, z ponad czterogodzinnym opóźnieniem, ok. 20.00. Dyrektor festiwalu, Marek Żydowicz podsumował ten incydent żartem: ”Podczas tegorocznego festiwalu powstawał projekt pod kierownictwem Sławomira Idziaka. To, co dziś nastąpiło, było jego elementem. Mamy rok na uporządkowanie i zmontowanie tego materiału. Zaprezentujemy go na następnym festiwalu”. Grażyna Torbicka, prowadząca galę dodała: „Zawsze wiedzieliśmy, że Camerimage to bombowy festiwal”.
Nagrody artystyczne otrzymali:
Danuta Szaflarska - Nagroda Specjalna za Całokształt Twórczości Aktorskiej,
David Watkin - Nagroda Specjalna za Całokształt Twórczości
Charlize Theron – Nagroda im. Krzysztofa Kieślowskiego
Timo Salminen i Aki Kaurismäki – Nagroda dla Najlepszego Duetu Operator-Reżyser
Sławomir Idziak – Nagrodę Specjalną za Wybitne Osiągnięcia w Sztuce Operatorskiej.
Dodatkowo Sławomir Idziak podkreślił rolę studenckiej publiczności w tworzeniu atmosfery festiwalu. Zaproszony przez niego św. Mikołaj (w tej roli genialny Alex Moreno) rozrzucił słodycze dla publiczności.
Kolejną częścią Ceremonii było wręczenie Kijanek, nagród dla twórców etiud studenckich:
Złota Kijanka: Piotr Sobociński jr z PWSFTiTV, za etiudę „Zima“.
Srebrna Kijanka: Isaac Vila za etiudę „The Next“.
Brązowa Kijanka: Jacek Podgórski z PWSFTiTV, za etiudę „Ciało moje“.
Dodatkowo Piotr Sobociński otrzymał nagrodę dla najbardziej kreatywnego młodego operatora.
Następnie odbył się pokaz projektu Sławomira Idziaka pt. „Claps Project“. Sam pomysłodawca podsumował realizację: „Jesteście świadkami nowego rozdziału kina współczesnego: filmu zbiorowego, zrobionego przez was wszystkich“.
Tuż przed rozdaniem głównych nagród Renato Berta podziękował Markowi Żydowiczowi za trud włożony w organizację festiwalu. Za to, że z roku na roku jest coraz lepszy i coraz więcej się o nim mówi. Podkreślił również, że jury długo dyskutowało nad ostatecznym werdyktem.
W konkursie filmów fabularnych nagrody otrzymali:
Złota Żaba: Dick Pope za film „Vera Drake”
Srebrna Żaba: Rodrigo Prieto za film „Aleksander”
Brązowa Żaba: Manuel Alberto Claro za film „Reconstruction”
Na czele jury oceniającego filmy w konkursie głównym stał Vilmos Zsigmond, zaś filmy studentów oceniało gremium, któremu przewodniczył Michael Chapman.
Mistrzowie o festiwalu:
Agnieszka Holland, reżyser: W Polsce Camerimage jest wciąż niedoceniany. A to najbardziej znana polska impreza filmowa. Ważna, bo pokazująca, że człowiek za kamerą jest często w większym stopniu artystą niż uwikłany w produkcyjne zobowiązania reżyser. Camerimage jest festiwalem wspaniale anachronicznym. Najwybitniejsi reżyserzy i operatorzy przyjeżdżają do Łodzi, żeby rozmawiać o sztuce filmowej, oglądać razem filmy i powymieniać adresy. Wielkie festiwale będące targowiskiem próżności już dawno przestały być takim miejscem.
David Lynch, reżyser: Już kilka lat temu odkryłem, że Łódź ma specyficzny nastrój i niepowtarzalny klimat. Zwykle jest tu ponuro, przebłyskuje tylko delikatne, jakby mroczne światło. Kiedy zwiedziłem osiem, może dziewięć nieczynnych już łódzkich fabryk, zachwycił mnie sposób, w jaki na starych maszynach, niszczejących ścianach czy kablach załamuje się światło. I to, że w tych miejscach można niemal dotknąć upływu czasu, procesu niszczenia. Jakby nagle stanęły przed tobą Natura i Człowiek. Podczas Camerimage zachwyca mnie też niezmiennie pasja, jaką widzę w organizatorach. A ponieważ z szalonymi ludźmi można realizować szalone pomysły, postanowiłem zrobić coś związanego z Łodzią. Kto wie, co jeszcze z tej wspólnej zabawy wyjdzie?
James Ivory, reżyser: W Camerimage najważniejsze jest to, że podkreśla się tu rolę operatora. A przecież kręcenie filmu to opowiadanie obrazem. Każdy pomysł, scenariusz, dialog ma sens tylko wtedy, jeśli znajdzie się dla niego odpowiednią, wizualną formę. Dzięki festiwalowi można spotkać się z najlepszymi operatorami na świecie, w dodatku w fascynującym mieście - tajemniczym i niejednoznacznym.
Janusz Kamiński, operator filmowy: W USA nazwa Camerimage w środowisku filmowym nie jest nieznana. Wiadomo, że to impreza, w czasie której docenia się operatorów. A to jak najbardziej słuszne - dziś to właśnie operator decyduje przecież w pewnym sensie o ostatecznym kształcie filmu, kreuje obrazy, bez których kino by nie istniało.
Jerzy Skolimowski, reżyser: Uważam się za przyjaciela festiwalu, bo obraz jest dla mnie jedną z najważniejszych form wypowiedzi artysty - nie tylko kręcę filmy, ale też maluję. Podczas ostatniego Camerimage rozmawiałem z kilkoma reżyserami i operatorami o tym, jak potrzebne jest w kinie idealne porozumienie między operatorem a reżyserem i jak trudno je uzyskać. Przyznam, że sięgam po pędzel również po to, by mieć całkowitą wolność - przy realizacji filmu o taką wolność coraz trudniej.
Luiza Biedrzycka, arts & business connections
Źródła: newsletter Camerimage, www.stopklatka.pl, www.gazeta.pl