Wejście do galerii

O DWÓCH TAKICH...

Lata 60. W kolejce do pracy przy wypasie owiec zapoznaje się dwóch kowbojów - Ennis Del Mar oraz Jack Twist. Owce, których pilnują wypasają się na zboczach góry Brokeback. I właśnie góra Brokeback jest niemym świadkiem historii, która przydarza się dwom mężczyznom. A historia ta jest z kolei fabułą filmu, będącego faworytem w tegorocznym wyścigu po Oscara.

Bardzo długo zastanawiałam się czy pójść na ten film, bo często zachwyt krytyki nie przekłada się na zachwyt publik. Tematyka też niespecjalnie nęcąca, bo love story z dwoma kowbojami w rolach głównych nie brzmi dobrze. Nie można jednak dać się zwieść ogólnikom, bo robią one „Tajemnicy Brokeback Mountain” wielką krzywdę. Wiele pisze się o uniwersalizmie przekazu tego filmu. Trudna miłość, brak zrozumienia w społeczeństwie, strach bohaterów przed ujawnieniem światu tego, co ich łączy, niemożność odejścia dwójki bohaterów od wyznaczonych im ról społecznych - mężczyzny, męża, ojca... W tej przedstawionej na ekranie historii można doszukać się wielu innych wątków. Widz widzi, że film - obok historii uczucia - pokazuję też urodę życia ze wszystkimi jej właściwościami, dramat ludzi, którzy boją się żyć wbrew społecznym regułom.
Tak więc reżyser filmu – tajwańczyk Ang Lee (m.in.: „Przyczajony tygrys, ukryty smok”) postawił sobie trudne cel - pokazać historię głębokiego emocjonalnego związku dwójki mężczyzn w sposób nieszablonowy, poruszając jednak wszystkie wspomniane wyżej kwestie. Poprzeczka zawieszona była bardzo wysoko, co nie znaczy, że nie można było jej przeskoczyć.
Film Lee może śmiało być pokazywany jako studium przypadku, jako obraz traktujący o trochę już wyeksploatowanym temacie, jednak tworzący nową jakość. Bo „Tajemnica Brokeback Mountain” tworzy nową jakość. Nie spodziewajmy się kontrowersji, nadmiernej cielesności, szokujących ujęć, ponieważ w tym filmie tego nie ma. Reżyser stawia na emocje, które w wzbudza w widzu poprzez operowania muzyką, zdjęciami i świetną grą aktorską. W tym filmie nie ma fajerwerków, jest za to spokojna fabuła, na której nikt nie będzie zakrywał sobie oczu. Owszem, film jest poważny, ale temat też jest poważny i tak też należy traktować całość tego dzieła.
Idąc na film zastanawiało mnie, jak zniosę obrazek dwóch całujących się facetów, jak pokaże to reżyser? A pokazał zwyczajnie i normalnie. Szłam na ten film z nastawieniem, że będzie to sensacyjna, kontrowersyjna historia. Tymczasem, był to błąd. Na film można spojrzeć z poziomu „historia o homoseksualistach” lub z perspektywy głębokiej i prawdziwej więzi emocjonalnej, jak może się wytworzyć między ludźmi.
Widz siedząc w kinie jest świadkiem narodzin miłości oraz jej losów. Na przestrzeni 20 lat obserwuje rozwój relacji dwójki głównych bohaterów - Jacka Twista oraz Ennisa Del Mara. Film ten powinni obejrzeć zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy homoseksualizmu, by zobaczyć na jakim poziome powinien odbywać się dialog w tak trudnym temacie. Wzajemne rozumienie nie jest luksusem, na który nas nie stać, wręcz przeciwnie. Być może ten film może wyznaczyć ton, w jakim należałoby podjąć rozmowę o homoseksualizmie, bez skrajności a rzeczowo i spokojnie.
Film Anga Lee powstał na podstawie nowelki Annie Proulx (autorki „Kronik portowych”, też zekranizowanych). Reżyserowi należą się brawa za odwagę, że podjął wysiłek przeniesienia na ekran niełatwej przecież fabuły oraz wielką inteligencję i talent, jaki wykazał podczas pracy nad filmem. Niemałą odwagą wykazali się też odtwórcy głównych ról Jake Gyllenhaal (jako Jack Twist) oraz Heath Ledger (jako Ennis Del Mar). Już sam fakt grania gejów wbrew własnej orientacji seksualnej musi być trudny, ale jak bardzo psychicznie obciążająca musi być taka rola. Niemniej na ekranie widać aktorstwo wysokiej próby, o czym świadczą choćby oscarowe nominacje dla aktorów grający w „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Jake Gyllenhaal został nominowany w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy, Heath Ledger w kategorii najlepsza pierwszoplanowa rola męska oraz Michelle Williams (rola żony Ennisa) – najlepsza drugoplanowa rola kobieca. Łącznie film nominowano w 8 kategoriach, w tym za reżyserię.
Jednak nagrody nie spowodują, że film odbierzemy jako świetny. Nie każdemu będzie on się podobał, ale bardzo uczciwie należy odpowiedzieć należy sobie na pytanie: czy nie podoba mi się, bo patrzę na niego przez pryzmat tematyki, czy nie podoba mi się, bo jest, moim zdaniem, źle zagrany, itp.?
Wielką zaletą filmu jest jego klimat, brak patosu, bardzo dobra gra, oryginalna fabuła. Ten ostatni element był niebezpieczny dla reżysera, bo mógł budzić obawy, że film będzie po prostu śmieszny i ckliwy. A nie jest. Ma on za to duży ładunek emocjonalny.
W ramach podsumowania, nie chcę pisać, że jest to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam w ciągu ostatnich lat. Nie napisze też, że powinien dostać Oscara. Napiszę natomiast: zapraszam do kin, bo drugi, tak ważny film nieprędko może się pojawić. Czy obraz jest trudny? Łatwy nie jest, ale czy miłość jest łatwa?

Katarzyna Krystkiewicz
arts & business connections


Plakat filmowy pochodzi ze strony www.webfilm.pl
Szukaj
Logowanie

Raport
Raport z ostatnich badań sponsoringu kultury i sztuki opracowany przez Fundację COMMITMENT TO EUROPE arts & business - kto sponsoruje? co sponsoruje? dlaczego sponsoruje?jak postrzegany jest sponsoring?
więcej »
Ankieta
Działalność prokulturalna firmy, w której pracuję:

Wpływa na moją sympatię do niej
 26%

Jest jednym z powodów, dla której w niej jestem
 43%

Jest niepotrzebnym wydawaniem pieniędzy
 6%

Wpływa na moją kreatywność
 11%

Daje mi wymierne korzyści
 9%

Jest mi obojętna
 6%


Copyright 2003-2010 COMMITMENT TO EUROPE arts & businessDeveloped by 305 Studio