TRÓJKOWY POWRÓT
Wraz z nowym dyrektorem, Krzysztofem Skowrońskim, Program Trzeci Polskiego Radia, zwany popularnie "Trójką", powrócił do formuły, która zapewniła mu trwałe miejsce w sercach słuchaczy. Co to oznacza dla samej stacji i jej miłośników?
Trójka nadaje już od 1958 roku. Niezależnie od aktualnej władzy i nastrojów politycznych, słuchacz mógł liczyć, że właśnie w Trójce odnajdzie muzykę, która rzadko gości na falach polskiego eteru. Zwłaszcza dla młodzieży Program Trzeci stanowił pierwszy krok ku poznaniu świata rock'n'rolla oraz muzyki alternatywnej. Trójki po prostu wypadało słuchać.
Jednak wraz z upowszechnieniem się internetu - i, co ważniejsze, możliwością łatwego dostępu do sieciowych zasobów plików muzyczych - oraz pojawieniem się w Polsce telewizji muzycznch, znaczenie Trójki jako medium kreującego trendy zmalało. Głównym czynnikiem, powodującym ten stan rzeczy, było chyba jednak to, że zasady wolnego rynku zaczęły obowiązywać również w eterze. Specyfika radia polega na tym, że jest ono medium towarzyszącym, co w praktyce sprowadza się do tego, iż słuchacz rzadko kiedy poświęca całą swoją uwagę czynności słuchania. Pojawienie się w polskiej radiofonii komercyjnych rozgłośni, których playlisty ułożone były tak, by przyciągnąć jak najbardziej zróżnicowaną publiczność, spowodowało, że wraz z nastaniem nowego wieku Program Trzeci, który także wszedł na rynek komercyjny, musiał zacząć walczyć o słuchacza. Okazało się, że ówcześni odbiorcy Trójki rekrutowali się spośród osób powyżej 40 roku życia, a powodem odpływu młodszej publiczności był przede wszystkim mało nowoczesny wizerunek stacji. Zmiany zaczęły się w 2000 roku, gdy dyrektorem stacji został Michał Olszański; kontrowersje wokół Programu Trzeciego narastały jednak: protestowali przede wszystkim starsi słuchacze, przeciwni drastycznym zmianom programowym. Krok dalej poszedł kolejny dyrektor, Witold Laskowski: za jego kadencji zaczęto zarzucać Trójce zwrócenie się w kierunku komercji i schlebianie gustom tłumu. Stacją zainteresowali się jednak sponsorzy i reklamodawcy. Zauważono, nieznaczny wprawdzie, wzrost słuchalności - z 5 do ponad 6%. Z Trójki odeszli jednak znani i lubiani dziennikarze (choćby Paweł Kostrzewa), co spowodowało utratę tych słuchaczy, którzy radio traktowali jak coś więcej niż wypełniacz ciszy.
Nowy dyrektor Trójki, Krzysztof Skowroński, związany z tą rozgłośnią również jako dziennikarz, zdecydował się podejść do "problemu Trójki" w sposób nietuzinkowy i odważny: ostania dekada 2006 roku była dla stacji okresem przełomowym. Rozgłośnia znów zaczęła wyróżniać się brzmieniem wśród dostępnych w polskim eterze programów. Postawiono przede wszystkim na muzykę, nie tylko tą najnowszą, zresztą: słuchaczy przyciągają chociażby dni, poświęcone kultowym zespołom czy okresom w muzyce. Do rozgłośni wrócili między innymi Wojciech Mann i Grzegorz Wasowski. O tym, jak bardzo oczekiwany był powrót "dawnej" Trójki, może świadczyć towarzyszące zmianom ramówki zainteresowanie mediów. Czy pójdzie za tym wzrost słuchalności, czy Trójka odzyska utraconą pozycję stacji kultowej - czas pokaże.
Przykład Trójki jest interesujący z kilku powodów. Przede wszystkim, okazało się, że wolny rynek bywa nieprzewidywalny: wbrew oczekiwaniom, "równanie do średniej" nie wyszło rozgłośni na dobre. Skoro wszystkie stacje proponują słuchaczowi rzeczy dość podobne, nie ma żadnego konkretnego powodu, by wybrał on program X zamiast programu Y - i odwrotnie. Dlaczego więc nie sprawdziła się, funkcjonująca jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, formuła "rozgłośni dla wybranych"? Wydaje się, iż Trójka w jakiś sposób przeoczyła, czy wręcz zignorowała, drugie skrzydło swojej konkurencji: otóż, obok dużych rozgłośni ogólnopolskich, jak Radio Zet czy RMF FM, pojawiły się lokalne często stacje, skierowane do ściśle określonej grupy docelowej. Antyradio, Radio PIN, Radiostacja itp. postawiły na specjalizację, jeżeli chodzi o playlistę, i to właśnie przyniosło im popularność. Podczas, gdy Trójka próbowała pogodzić ze sobą wielbicieli muzyki alternatywnej i popularnej, rynek słuchaczy rozgłośni radiowych powoli się dzielił. Rozwój internetu ułatwił wypłynięcie małych rozgłośni poza społeczności lokalne. Dziś nikt już chyba nie ma złudzeń, że jedna stacja może zadowolić gusta wszystkich słuchaczy. Co nie znaczy, że błędu Trójki nie popełniają kolejne rozgłośnie - czego dowodem, chociażby, spadek słuchalności Radia BIS, z którego niektórzy dziennikarze (jak Aleksandra Kaczkowska czy Michał Owczarek), po rezygnacji władz rozgłośni z emisji wszystkich audycji autorskich, przenieśli się do Trójki właśnie...